CME pozywa CFTC ws. bitcoin perps
CME wchodzi na drogę sądową z CFTC po zgodzie na bitcoin perpetual futures. Spór może przestawić układ sił w USA.
CME rusza do sądu przeciw CFTC
CME Group zapowiedział pozew przeciwko amerykańskiej Commodity Futures Trading Commission (CFTC) po tym, jak regulator zgodził się na oferowanie bitcoin perpetual futures w Stanach Zjednoczonych. To jeden z najgłośniejszych sporów regulacyjnych na rynku krypto od dłuższego czasu, bo nie chodzi już tylko o pojedynczy produkt, ale o to, kto ma prawo go listować i jak należy go klasyfikować.
Terrence Duffy, ustępujący szef CME, stwierdził, że pozew ma zostać złożony w czwartek, 18 czerwca. Firma od miesięcy przygotowywała się do tego kroku i uważa, że sprawa może przesądzić o przyszłym układzie sił na rynku amerykańskich instrumentów pochodnych.
Spór o definicję: futures czy swap?
Sednem konfliktu jest Dodd-Frank Act i to, jak interpretuje on perpetual futures. CME twierdzi, że kontrakty bez daty wygaśnięcia nie są klasycznymi futures, lecz swapami. W takim ujęciu podlegałyby innym wymogom dotyczącym rozliczania, raportowania i obrotu.
Duffy argumentował, że skoro w tych instrumentach strony regularnie wymieniają płatności, to odpowiadają one definicji swapu. Z kolei CFTC broni decyzji, podkreślając, że chodzi o wprowadzenie popularnych produktów pod amerykański nadzór i w bardziej regulowane środowisko.
Kalshi otworzyło nowy rozdział
Impulsem do sporu była decyzja CFTC z końca maja, gdy regulator dopuścił platformę Kalshi do oferowania kontraktu na bitcoin perpetual futures. Był to pierwszy taki przypadek w USA. Później zgodę na połączenie klientów w Stanach Zjednoczonych z zagranicznym handlem perpetual futures otrzymało także Coinbase.
CME uważa jednak, że to obejście właściwego reżimu prawnego. Jeśli sąd przyzna rację giełdzie, nowe produkty mogłyby zostać zakwalifikowane jako swapy, co oznaczałoby mocniejsze wymogi regulacyjne i potencjalnie konieczność korzystania z infrastruktury CME.
Dlaczego to takie ważne dla rynku?
Perpetual futures, czyli kontrakty bez daty wygaśnięcia, od lat dominują na zagranicznych, mniej regulowanych platformach. Ich mechanika opiera się na funding payments, które pomagają utrzymać cenę blisko rynku spot. Dodatkowo często oferują bardzo wysoką dźwignię, nawet do 50:1, co wzmacnia zarówno zyski, jak i straty.
Dla amerykańskiego rynku to nowość, bo do tej pory podobne produkty nie były dostępne na krajowych, regulowanych giełdach. Dlatego każda decyzja sądu może stać się precedensem dla całego segmentu kryptopochodnych.
CME widzi też własny interes
Duffy zwrócił uwagę, że CME ma wyłączne licencje do części kluczowych benchmarków wykorzystywanych przy wycenie takich kontraktów. W jego ocenie oznacza to, że nawet konkurencyjne produkty musiałyby w praktyce przechodzić przez CME.
To właśnie dlatego stawka jest tak wysoka: nie chodzi tylko o sam bitcoin perpetual futures, ale też o kontrolę nad infrastrukturą i dystrybucją nowych instrumentów na rynku USA.
CFTC odpowiada, że rynek trzeba otwierać
Szef CFTC Michael Selig bronił decyzji regulatora, twierdząc, że nadszedł czas na zatwierdzanie regulowanych kontraktów bez daty wygaśnięcia. Podkreślał, że produkty mają być dostępne, ale działające pod amerykańskim nadzorem.
CFTC odrzuca zarzuty CME i nazywa pozew bezpodstawnym. Jednocześnie spór toczy się w momencie, gdy amerykańskie władze starają się przyciągnąć handel z offshore do krajowych, nadzorowanych platform.
Co może się wydarzyć dalej?
Jeśli sąd uzna racje CME, rynek bitcoin perpetual futures w USA może zostać mocno przepisany od nowa. Jeśli jednak CFTC utrzyma swoje stanowisko, otworzy to drogę do szerszego wdrażania takich instrumentów na regulowanym rynku.
Jedno jest pewne: to nie jest zwykły spór między giełdą a regulatorem. To walka o to, jak USA zdefiniują przyszłość crypto derivatives.