Bitcoin jako tarcza i źródło gotówki
Dwie głośne sprawy pokazują, jak Bitcoin trafia dziś do sądów i bilansów spółek: od sporu o „porzucone” portfele po sprzedaż rezerw.
Bitcoin trafia na salę sądową i do bilansu spółek
Bitcoin znalazł się w centrum dwóch różnych, ale wymownych wydarzeń: w Nowym Jorku trwa spór o dziesiątki tysięcy uśpionych adresów BTC, a notowana na Nasdaq spółka Empery Digital sprzedała niemal połowę swoich rezerw, by sfinansować bieżące potrzeby biznesowe.
Oba przypadki pokazują, że Bitcoin coraz częściej przestaje być traktowany wyłącznie jako aktywo do długoterminowego trzymania. Dla jednych staje się przedmiotem walki prawnej, dla innych — źródłem płynności.
Spór o 39 069 adresów BTC w Nowym Jorku
W centrum najgłośniejszej sprawy prawnej stoi pozew dotyczący praw do 39 069 adresów Bitcoin, które miały pozostawać nieaktywne przez co najmniej pięć lat. Powodowie chcą, by sąd uznał ich za prawowitych właścicieli tych środków, powołując się na nowojorskie przepisy o mieniu zagubionym.
Na tej podstawie walczą o tytuł prawny do portfeli wartego w sumie około 293 mld dolarów zasobu BTC. Sprawa toczy się przed sądem stanowym w Nowym Jorku, a kolejny ważny termin wyznaczono na 14 lipca.
Do postępowania próbują dołączać kolejne podmioty. Bitcoin Policy Institute złożył wniosek o dopuszczenie do sprawy jako pozwany, argumentując, że wynik procesu może uderzyć także w instytucje, które przechowują Bitcoina w długoterminowej, samodzielnej custody. Organizacja twierdzi, że jej własne rezerwy mają podobny charakter do portfeli opisanych w pozwie i że ewentualny wyrok mógłby skłonić firmy do rezygnacji z self-custody na rzecz zewnętrznych depozytariuszy.
Coraz więcej uczestników procesu
W sprawie pojawiły się też inne podmioty. The Digital Chamber zgłosiła udział przez pełnomocnika, sygnalizując zainteresowanie wynikiem procesu. Z kolei pierwszy z pseudonimowych pozwanych, występujący jako John Doe 33, złożył wniosek o oddalenie pozwu.
Dodatkowo część wskazanych portfeli zaczęła wykonywać transakcje po nagłośnieniu sprawy. Wśród ujawnionych ruchów znalazł się m.in. transfer 500 BTC z 2 lipca, co podważa narrację o całkowitym porzuceniu tych środków.
Empery Digital sprzedaje BTC, by finansować kolejne ruchy
Drugi wątek dotyczy spółki Empery Digital, która w oficjalnym raporcie ujawniła sprzedaż 1 400 BTC od 7 maja. Transakcje przyniosły około 87,1 mln dolarów przy średniej cenie około 62 200 dolarów za BTC.
Firma wykorzystała część wpływów do spłaty 10 mln dolarów długu. Reszta ma zostać przeznaczona na planowany zakup nieruchomości oraz koszty prawne związane z trwającym sporem akcjonariuszy, a także na bieżące wydatki operacyjne.
Empery Digital przygotowuje się do transakcji o wartości 65 mln dolarów, która ma dać jej 25% udziału w prywatnym podmiocie kupującym obiekt na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych. Nieruchomość ma zostać przekształcona w nowoczesne centrum danych dla AI.
Ile BTC zostało w kasie?
Po sprzedaży spółka nadal trzyma 1 514 BTC, wycenianych w momencie raportu na około 96,5 mln dolarów, oraz około 73,9 mln dolarów w gotówce. Jednocześnie wciąż pozostaje jej 45 mln dolarów niespłaconego zadłużenia.
To ważny sygnał, bo pokazuje zmianę podejścia części firm z ekspozycją na Bitcoina. Rezerwy BTC nie służą już wyłącznie jako długoterminowa teza inwestycyjna — coraz częściej są też traktowane jako aktywo, które można upłynnić, gdy biznes potrzebuje gotówki.
Co łączy oba wydarzenia?
Choć jedna historia dotyczy sali sądowej, a druga bilansu spółki giełdowej, obie pokazują ten sam trend: Bitcoin wchodzi coraz głębiej do tradycyjnego świata finansów i prawa.
W pierwszym przypadku stawką jest odpowiedź na pytanie, czy wieloletnio nieużywane adresy można uznać za porzucone. W drugim — czy spółki z dużą ekspozycją na BTC będą skłonne sięgać po swoje rezerwy jak po zwykłe źródło finansowania.
Jedno jest pewne: wokół Bitcoina nie robi się dziś ciszej. Wręcz przeciwnie — wraz z dojrzewaniem rynku rośnie liczba sporów, decyzji korporacyjnych i konsekwencji, które wykraczają daleko poza sam kurs.