Roman Storm i czeska afera BTC: zwrot
Dwie głośne sprawy krypto znów trafiają na wokandę: Roman Storm czeka na nowy termin procesu, a w Czechach pojawia się możliwa współpraca oskarżonego.
Dwa głośne wątki prawne w świecie krypto
Końcówka sierpnia przyniosła dwa istotne wydarzenia z obszaru regulacji i prawa wokół kryptowalut. W USA ponownie przesunięto proces Romana Storma, współtwórcy Tornado Cash, a w Czechach pojawił się nowy zwrot w jednej z największych afer związanych z bitcoinem i praniem pieniędzy.
Proces Romana Storma przełożony na 2027 rok
Amerykańska sędzia Katherine Polk Failla zdecydowała o przesunięciu ponownego procesu Romana Storma z 26 października 2026 r. na 26 kwietnia 2027 r.. Powodem jest wciąż nierozpatrzony wniosek o uniewinnienie oraz powiązany z nim wniosek obrony o odroczenie sprawy.
Prawnicy Storma argumentowali, że po decyzji sądu potrzebują co najmniej 90 dni, by przygotować się do kolejnego procesu. Prokuratura sprzeciwiała się odsunięciu terminu.
Sprawa dotyczy zarzutów związanych z Tornado Cash, narzędziem do mieszania transakcji w sieci Ethereum. Storm został wcześniej uznany przez ławę przysięgłych w sierpniu 2025 r. winnym udziału w prowadzeniu niezarejestrowanego biznesu transferu pieniędzy. Za ten czyn grozi mu do pięciu lat więzienia.
Jednocześnie ława przysięgłych nie osiągnęła jednomyślności w dwóch innych punktach: spisku w celu prania pieniędzy oraz spisku na rzecz naruszenia sankcji USA. To właśnie te dwa zarzuty mają być przedmiotem ponownego procesu.
Storm utrzymuje, że prokuratura nie udowodniła, iż chciał pomagać przestępcom w nadużywaniu Tornado Cash. Sam napisał w serwisie X, że jego wniosek o uniewinnienie wciąż nie został rozstrzygnięty i nie wie, kiedy cała sprawa się zakończy.
Czeska sprawa bitcoinowa nabiera tempa
Drugi ważny wątek dotyczy Tomáša Jiřikovskiego, jednego z głównych oskarżonych w głośnym czeskim śledztwie dotyczącym kryptowalut i darknetu. Po posiedzeniu dotyczącym aresztu sąd w Brnie uznał, że Jiřikovský ma pozostać w detencji, wskazując na ryzyko ucieczki oraz obawy, że nadal może kontrolować część nieujawnionych aktywów kryptowalutowych.
Nowością w tej sprawie jest to, że Jiřikovský po raz pierwszy miał zasygnalizować gotowość do współpracy z władzami. Według prokuratury nie złożył jeszcze szczegółowych zeznań, ale zmienił swoje stanowisko wobec działań związanych z darknet marketplace i praniem pieniędzy pochodzących z przestępstwa.
To istotne, bo wcześniej konsekwentnie odmawiał współpracy z organami ścigania, nawet po korzystnych dla siebie rozstrzygnięciach proceduralnych.
O co chodzi w aferze z darowizną BTC
Centralnym elementem sprawy jest kontrowersyjna darowizna o wartości około 44 mln dolarów w bitcoinie na rzecz czeskiego ministerstwa sprawiedliwości. Jiřikovský miał zaoferować państwu 30% zawartości zajętego portfela kryptowalutowego w zamian za pomoc w jego odblokowaniu.
Ówczesny minister sprawiedliwości Pavel Blažek przyjął darowiznę, twierdząc, że środki są legalne. Później śledczy uznali jednak, że cała transakcja mogła być próbą zalegalizowania pieniędzy pochodzących z darknetowej działalności.
Skandal doprowadził do dymisji Blažka i uruchomił postępowania karne wobec kilku wysokich rangą urzędników, którym zarzuca się udział w procederze prania pieniędzy oraz nadużycie obowiązków służbowych.
Co dalej?
W obu sprawach kluczowe będą najbliższe decyzje sądów:
- w USA: rozstrzygnięcie wniosku o uniewinnienie Romana Storma i przygotowania do procesu w 2027 roku,
- w Czechach: dalsze przesłuchania Jiřikovskiego i analiza ogromnego materiału dowodowego, liczącego dziesiątki tysięcy stron.
To pokazuje, że sprawy związane z kryptowalutami coraz częściej nie kończą się na technicznych detalach blockchaina, ale trafiają wprost na salę sądową, gdzie stawką są wieloletnie wyroki i polityczne konsekwencje.