USA uderzają w rosyjską sieć A7
Waszyngton oskarża sieć A7 o wspieranie obchodzenia sankcji. Na celowniku znalazł się też token A7A5 i jego ogromny obrót.
USA zaostrzają kurs wobec sieci A7
Stany Zjednoczone uderzyły w rosyjską sieć finansową A7, uznając ją za transnarodową organizację przestępczą. Równolegle zaproponowano przepisy, które miałyby odciąć od amerykańskiego systemu finansowego firmy pośredniczące w płatnościach powiązanych z tą strukturą — także wtedy, gdy w grę wchodzą kryptowaluty.
Według amerykańskiego Departamentu Skarbu sieć miała służyć do obchodzenia sankcji, m.in. w interesie Iranu i związanego z nim Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Wskazano też, że mechanizm działał przez spółki przykrywkowe oraz sieć podmiotów rozproszonych w wielu krajach.
Czym jest A7A5
W centrum sprawy znalazł się A7A5 — token powiązany z rublem, emitowany przez zarejestrowaną w Kirgistanie spółkę Old Vector. Token działa na sieciach Tron i Ethereum, a jego zabezpieczenie ma być przechowywane w rosyjskim państwowym banku Promsvyazbank, kojarzonym z sektorem obronnym.
Amerykańskie służby opisują ten układ jako system lustrzany: tokeny mają krążyć po adresach w Rosji i odzwierciedlać płatności zagraniczne, podczas gdy powiązane spółki po drugiej stronie realizują przelewy w walutach fiducjarnych, takich jak dolar, juan, dirham czy euro.
Skala operacji robi wrażenie
FinCEN podał, że między lutym 2025 r. a czerwcem 2026 r. ponad 180 podmiotów miało przetworzyć co najmniej 179,1 mld USD w tokenie A7A5. Historycznie większość tego wolumenu miała przechodzić przez objęte sankcjami giełdy Garantex i Grinex.
Token miał być często wykorzystywany jako pomost do USDT, a następnie do tradycyjnych pieniędzy. Po opisywanym w kwietniu ataku na Grinex podaż A7A5 miała skoncentrować się w portfelach bez nadzoru, co amerykańska strona interpretuje jako możliwe odchodzenie od sankcjonowanych platform.
Uderzenie także w firmy pośredniczące
Poza samym tokenem amerykańskie władze zwracają uwagę na tzw. Sub-Agents — firmy używane do tego, by płatności powiązane z sankcjami wyglądały jak zwykły handel. Według FinCEN A7 miała stworzyć lub przejąć setki takich podmiotów, z rachunkami w około 435 instytucjach finansowych w co najmniej 83 państwach.
Te spółki miały przetworzyć ponad 17 mld USD między styczniem 2025 r. a czerwcem 2026 r. Dodatkowo wskazano, że personel zarządzał częścią operacji z Moskwy przy użyciu specjalnie skonfigurowanych VPN, które maskowały lokalizację jako Dubaj, Hongkong czy Biszkek.
Wątki irańskie i inne powiązania
Wśród opisanych przez amerykański resort skarbu powiązań pojawiają się:
- kontakty z podmiotami związanymi z irańską flotą cieni tankowców,
- transfery o wartości około 140 mln USD do firm uczestniczących w obchodzeniu sankcji wobec Iranu,
- przelew około 1,6 mln USD do firmy powiązanej z pozyskiwaniem uzbrojenia,
- powiązania z irańskim Nobitex,
- oraz wątki związane z praniem środków pochodzących z ataków na północnokoreańskie giełdy.
To wszystko ma budować obraz sieci, która — zdaniem Waszyngtonu — łączy tradycyjną bankowość, kryptowaluty i podmioty pośredniczące w jeden mechanizm omijania restrykcji.
Dlaczego to ważne dla rynku krypto
Sprawa A7 pokazuje, że organy nadzoru coraz mocniej patrzą nie tylko na giełdy i portfele, ale też na infrastrukturę pośrednią: firmy fasadowe, przepływy między łańcuchami i tokeny używane jako narzędzie rozliczeniowe.
W praktyce oznacza to, że presja regulacyjna może obejmować nie tylko pojedyncze adresy czy platformy, lecz także całe modele działania oparte na mieszaniu krypto z tradycyjnymi płatnościami.
Co dalej
Propozycja FinCEN nie weszła jeszcze w życie — najpierw musi przejść formalną ścieżkę konsultacji. Sama decyzja OFAC już jednak stawia sieć A7 w jednym rzędzie z najbardziej niebezpiecznymi strukturami wykorzystywanymi do obchodzenia sankcji.
Jeśli amerykańskie władze dopną swego, dostęp A7 i jej otoczenia do rynku USA może zostać mocno ograniczony zarówno po stronie fiat, jak i crypto.