Arbitrum uwalnia 71 mln USD w ETH
Delegaci Arbitrum poparli plan zwrotu zamrożonych ETH po exploicie rsETH. Sprawę komplikuje jednak spór sądowy o powiązania z Koreą Północną.
Arbitrum rusza z planem odzyskania środków
Delegaci Arbitrum poparli plan uwolnienia około 30 765 ETH, czyli blisko 71 mln USD, zamrożonych po kwietniowym exploicie związanym z rsETH. To ważny krok w kierunku odzyskania środków, ale nie oznacza jeszcze natychmiastowego transferu.
Sprawa stała się jednym z najbardziej złożonych sporów ostatnich tygodni w świecie DeFi, bo obok decyzji społeczności pojawił się także amerykański wątek sądowy.
Skąd wzięły się zamrożone ETH?
Wszystko zaczęło się po exploicie z 18 kwietnia, gdy atakujący wykorzystali unbacked rsETH jako zabezpieczenie na Aave i pożyczyli z protokołu około 230 mln USD w ETH. W odpowiedzi Security Council Arbitrum zamroził środki, a następnie przeniósł je do adresu kontrolowanego przez ekosystem Arbitrum.
Zamrożone aktywa mają teraz zasilić koordynowany plan odzyskiwania strat prowadzony z udziałem m.in. Aave, KelpDAO, LayerZero, EtherFi i Compound.
Głosowanie było ważne, ale nie wiążące
Najpierw odbyło się głosowanie na platformie Snapshot. To tzw. test nastrojów społeczności, a nie formalna decyzja wykonawcza. W praktyce oznacza to, że delegaci pokazali poparcie dla pomysłu, ale same ETH nie mogą jeszcze zostać przesłane.
Do faktycznego ruchu potrzebna jest jeszcze formalna, onchainowa procedura Arbitrum Improvement Protocol. Dopiero ona może dać decyzji moc wykonawczą.
Dodatkowo cały proces ma wbudowane opóźnienia techniczne, które oznaczają, że nawet po pełnej akceptacji transfer nie nastąpi od razu.
Sąd w Nowym Jorku wchodzi do gry
Największym komplikatorem okazał się jednak spór prawny w USA. Prawnicy reprezentujący rodziny posiadające niewypłacone wyroki przeciwko Korei Północnej złożyli wobec Arbitrum wniosek o zabezpieczenie aktywów, twierdząc, że zamrożone ETH powinny być traktowane jako majątek powiązany z KRLD.
Tłem sprawy jest fakt, że exploit został przypisany grupie Lazarus, od lat łączonej z północnokoreańskim cyberprogramem.
W reakcji Aave zaczęło zabiegać o uchylenie restrykcji, argumentując, że środki należą do poszkodowanych użytkowników, a dalsze blokowanie może wywołać szersze problemy w DeFi, w tym efekt domina i kolejne likwidacje.
Ostatecznie sąd w Nowym Jorku dopuścił możliwość kontynuowania planu odzyskiwania, jednocześnie nie zamykając całkowicie roszczeń strony reprezentującej ofiary terroryzmu.
Mantle dokłada własny element układanki
Równolegle do tej sprawy tokenholderzy Mantle zatwierdzili osobny plan wsparcia dla Aave: linę kredytową do 30 000 ETH, wartą około 68 mln USD.
To rozwiązanie ma pomóc zasypać część dziury powstałej po exploicie rsETH, który mocno obciążył rynek WETH w Aave. Według danych z analizy rynku, wykorzystanie tego rynku przez dłuższy czas utrzymywało się bardzo blisko pełnego obłożenia, co oznaczało ograniczoną płynność i trudniejsze warunki dla wypłat.
Co to oznacza dla DeFi?
Cała sytuacja pokazuje, że zdecentralizowane finanse coraz częściej zderzają się nie tylko z ryzykiem technicznym, ale też z prawem i egzekucją roszczeń. DAO może zamrażać aktywa, głosować nad ich zwrotem i budować własne mechanizmy bezpieczeństwa, ale gdy do gry wchodzi sąd, proces staje się znacznie bardziej skomplikowany.
W praktyce sprawa Arbitrum może stać się ważnym precedensem dla całego sektora:
- jak DAO mają reagować na aktywa po exploicie,
- kto ponosi odpowiedzialność za decyzje o ich przesunięciu,
- oraz jak pogodzić głosowanie onchain z nakazami sądowymi.
Na razie delegaci Arbitrum dali sygnał, że chcą iść w stronę odzyskania środków. Ostateczny finał zależy jednak od formalnych kroków w governance oraz od tego, czy spór prawny nie wyprzedzi ruchu środków.