BTC/PLN 249,708.00 +3.09%
BTC/USD 65,850.00 +3.14%
BTC/ETH 34.058449 0.00%
ETH/PLN 7,331.48 +4.59%
ETH/USD 1,933.36 +4.64%
USD/PLN 3.7900 0.00%
BTC/PLN 249,708.00 +3.09%
BTC/USD 65,850.00 +3.14%
BTC/ETH 34.058449 0.00%
ETH/PLN 7,331.48 +4.59%
ETH/USD 1,933.36 +4.64%
USD/PLN 3.7900 0.00%
bitcoin onchain bezpieczenstwo

107 BTC spalono bez powodu. Co się stało?

Pięć starych portfeli wysłało 107 BTC do adresu burn. Transakcja wywołała lawinę spekulacji o błędzie, skrypcie i quantum threat.

107 BTC spalono bez powodu. Co się stało?

107 BTC zniknęło z obiegu

Na blockchainie Bitcoina doszło do nietypowego zdarzenia: 107 BTC zostało wysłanych na słynny adres burn 1111111111111111111114oLvT2. Przy obecnym kursie to około 8,2 mln dolarów. Co ważne, transakcje zostały wykonane niemal jednocześnie z pięciu starych adresów, a środki trafiły do miejsca, z którego nie da się ich odzyskać.

Czym jest adres burn?

Adres burn to w praktyce czarna dziura dla kryptowalut. Nie ma do niego znanego klucza prywatnego, więc każdy wysłany tam bitcoin jest trwale wyłączany z obiegu. W przypadku Bitcoina nie istnieje mechanizm protokołowy, który pozwalałby takie środki odzyskać.

Skąd pochodzą te monety?

Z dostępnych danych wynika, że środki pochodziły z pięciu portfeli utworzonych w 2014 roku. Transakcje miały zostać zrealizowane w jednym bloku, z bardzo podobnymi parametrami technicznymi, co sugeruje, że nie był to przypadkowy błąd pojedynczego użytkownika.

Wśród szczegółów, które zwróciły uwagę obserwatorów rynku, znalazły się:

  • jednoczesne wykonanie pięciu transferów,
  • identyczny czas realizacji,
  • podobne ustawienia transakcji,
  • brak publicznego wyjaśnienia ze strony nadawcy.

Czy to był błąd, czy celowe działanie?

W społeczności pojawiło się kilka hipotez. Najczęściej powtarzane to:

  • błąd użytkownika lub oprogramowania,
  • celowe spalenie BTC jako forma demonstracji lub testu,
  • mechanizm bezpieczeństwa typu dead man’s switch,
  • próba odcięcia ewentualnego atakującego od jakiejkolwiek nagrody w scenariuszu wymuszenia.

Nie ma jednak żadnego oficjalnego potwierdzenia, która z tych wersji jest prawdziwa.

Co to oznacza dla Bitcoina?

Z perspektywy sieci to zdarzenie ma przede wszystkim symboliczne znaczenie. 107 BTC zostało bezpowrotnie usunięte z obiegu, więc podaż Bitcoina zmalała choćby minimalnie. W praktyce nie jest to kwota, która sama w sobie mogłaby istotnie poruszyć rynek, ale pokazuje ważną cechę BTC: transakcji nie da się cofnąć.

To także przypomnienie, że w Bitcoinie każdy błąd jest ostateczny. Gdy przelew zostanie podpisany i zatwierdzony w łańcuchu, nie ma już możliwości anulowania go przez bank, operatora czy support.

Wątek quantum i stare portfele

Sprawa ożywiła też dyskusję o bezpieczeństwie starych adresów i potencjalnym wpływie komputerów kwantowych na kryptografię używaną przez Bitcoina. Pojawiły się nawet żartobliwe komentarze o „quantum bounty”, odnoszące się do ryzyka, że w przyszłości część dawnych portfeli mogłaby stać się bardziej podatna na ataki.

Na ten moment to jednak bardziej temat do debaty niż realne zagrożenie operacyjne dla sieci.

Adres, który nadal przyciąga kolejne BTC

Słynny burn address 1111111111111111111114oLvT2 nie jest pustym śmietnikiem, ale miejscem, do którego od lat trafiają kolejne przypadkowo lub celowo spalane środki. Po ostatnim transferze jego saldo wzrosło do około 807,24 BTC.

To kolejny rozdział w długiej historii bitcoinowych transferów, które znikają na zawsze — i jednocześnie dowód na to, jak przejrzysty, a zarazem bezlitosny potrafi być blockchain.

Video

Długie wideo:

Udostępnij

Zobacz inne wiadomości