Węgry wycofują kary więzienia za krypto
Węgry chcą znieść przepisy, które groziły więzieniem za wybrane transakcje krypto. To odpowiedź na spadek aktywności i presję UE.
Węgry odwracają kurs w sprawie krypto
Węgierski rząd zapowiedział wycofanie przepisów, które w praktyce penalizowały część transakcji kryptowalutowych i przewidywały nawet kary więzienia dla użytkowników oraz dostawców usług. To wyraźny zwrot po ubiegłorocznym zaostrzeniu zasad, które miały uporządkować rynek, ale w efekcie mocno go ograniczyły.
Według przedstawicieli nowego rządu, wcześniejsze regulacje zniechęcały uczestników rynku, obniżały aktywność handlową i doprowadziły do wycofania się części platform z lokalnego rynku.
Co dokładnie zmieniają nowe władze
W centrum sporu znalazły się przepisy wprowadzone w 2025 roku, które wymagały zatwierdzonej walidacji dla konwersji:
- crypto-to-fiat,
- crypto-to-crypto.
Bez odpowiedniego potwierdzenia transakcje mogły zostać uznane za nieautoryzowane, a to otwierało drogę do surowych sankcji. System obejmował nie tylko użytkowników, ale też firmy działające jako pośrednicy.
W praktyce oznaczało to, że za obrót kryptowalutami bez wymaganej zgody można było trafić do więzienia:
- do 2 lat za transakcje o wartości od 5 mln do 50 mln forintów,
- do 5 lat przy operacjach od 50 mln do 500 mln forintów,
- do 8 lat przy kwotach powyżej 500 mln forintów.
Przepisy te weszły w życie 1 lipca 2025 roku.
Uderzenie w użytkowników i firmy
Tak restrykcyjny model szybko odbił się na rynku. Zgodnie z zapowiedzią rządu, część firm uznała warunki za zbyt trudne do spełnienia i zawiesiła usługi krypto na Węgrzech. Wśród nich znalazł się Revolut.
Wymagania były rozbudowane: nowi licencjonowani pośrednicy musieli sprawdzać pochodzenie aktywów, identyfikować właścicieli portfeli lub urządzeń, analizować profile użytkowników i porównywać transakcje z zewnętrznymi bazami danych, zanim wydali certyfikat zgodności.
Dla lokalnego rynku oznaczało to nie tylko większą biurokrację, ale też realne ryzyko znikania legalnych kanałów dostępu do krypto.
Presja ze strony Unii Europejskiej
Powrót do bardziej liberalnego podejścia nie jest przypadkowy. Węgierskie władze przyznały, że tamtejsze przepisy wywołały kontrowersje także na poziomie Unii Europejskiej, która zaczęła badać ich zgodność z unijnymi regułami.
To ważne szczególnie teraz, gdy europejski rynek aktywów cyfrowych coraz mocniej opiera się na wspólnych zasadach, a państwa członkowskie mają coraz mniej przestrzeni na tworzenie przepisów, które mogłyby kolidować z ramami obowiązującymi w całym bloku.
Zwrot po okresie Orbána
Zaostrzenie prawa było elementem szerszej polityki z czasów Viktora Orbána. Obecny kierunek sugeruje próbę uporządkowania relacji z Brukselą i złagodzenia napięć narosłych wokół wcześniejszych regulacji.
Nowa administracja chce odejść od modelu opartego na karach karnych i zastąpić go rozwiązaniami bardziej zbliżonymi do europejskich standardów: nadzorem, licencjonowaniem i kontrolą zgodności, ale bez groźby więzienia za sam obrót krypto.
Co to może oznaczać dla rynku
Jeśli reforma zostanie doprecyzowana i wdrożona bez kolejnych barier, Węgry mogą stać się mniej ryzykownym miejscem dla użytkowników i firm z sektora cyfrowych aktywów. Dla rynku byłby to sygnał, że państwo odchodzi od skrajnie restrykcyjnego podejścia, które wcześniej odstraszało uczestników i ograniczało dostęp do usług.
Na razie najważniejsza zmiana jest symboliczna: Budapeszt przyznaje, że krypto nie da się skutecznie rozwijać wyłącznie przez straszenie karą więzienia.