Franklin Templeton łączy dywidendy z Bitcoinem
Franklin Templeton złożył wniosek o dwa ETF-y, które mają automatycznie zamieniać dywidendy z akcji na ekspozycję na Bitcoin.
Franklin Templeton stawia na nietypowe ETF-y
Franklin Templeton złożył wniosek do amerykańskiej SEC o uruchomienie dwóch funduszy ETF, które mają wykorzystać dywidendy z akcji do budowania ekspozycji na Bitcoin. To kolejny sygnał, że tradycyjne finanse coraz śmielej testują rozwiązania łączące klasyczne portfele akcji z kryptowalutami.
Nowe produkty mają działać w formule DRIP (Dividend Reinvestment Plan), czyli mechanizmu znanego z tradycyjnego inwestowania jako automatyczne reinwestowanie dywidend. W tym przypadku zamiast dokupowania kolejnych akcji, wypłaty z dywidend mają trafiać do instrumentów powiązanych z Bitcoinem.
Jak mają działać nowe fundusze?
Złożone propozycje obejmują dwa ETF-y:
- Franklin US Equity Bitcoin DRIP Index ETF
- Franklin US Innovation Bitcoin DRIP Index ETF
Oba fundusze mają startować z portfelem opartym w 95% na amerykańskich akcjach o dużej kapitalizacji i w 5% na Bitcoinie. Pierwszy z nich ma śledzić indeks szerokiego rynku, obejmujący około 498 spółek, a drugi ma koncentrować się na firmach innowacyjnych i wzrostowych.
Najważniejszy element konstrukcji polega na tym, że dywidendy generowane przez akcje nie wracają do portfela akcyjnego, lecz są kierowane do ekspozycji na Bitcoin. W praktyce oznacza to, że portfel ma stopniowo akumulować BTC bez konieczności bezpośredniego kupowania go przez inwestora.
Limity ekspozycji na BTC
W dokumentacji przewidziano też zasady kontroli ryzyka:
- początkowa ekspozycja na Bitcoin: 5%
- maksymalna ekspozycja między rebalancingami: 20%
- kwartalne rebalansowanie portfela
- jeśli udział BTC przekroczy 5% podczas rebalancingu, ma być on sprowadzany do 4,5%
Taka konstrukcja ma utrzymać kryptowalutową część strategii w ryzach, ale jednocześnie pozwolić jej rosnąć wraz z napływem dywidend.
Wall Street szuka nowych sposobów na BTC
Zainteresowanie funduszami powiązanymi z Bitcoinem nie słabnie. Po okresie, w którym rynek skupiał się głównie na prostych ETF-ach spot, coraz częściej pojawiają się bardziej złożone produkty: od funduszy generujących dochód po struktury wykorzystujące opcje.
Franklin Templeton już wcześniej rozszerzał swoją działalność w obszarze aktywów cyfrowych. Firma rozwijała inicjatywy związane z tokenizacją, współpracowała przy wykorzystaniu swojego tokenizowanego funduszu pieniężnego BENJI i uruchomiła też wyspecjalizowaną jednostkę kryptowalutową.
BTC pod presją, ale instytucje nie odpuszczają
Wniosek o nowe ETF-y pojawił się w momencie, gdy Bitcoin znajdował się poniżej 62 700 dolarów i pozostawał wyraźnie poniżej szczytu z października 2025 roku, gdy zbliżał się do 126 000 dolarów. Mimo słabszego otoczenia cenowego instytucje finansowe nadal szukają sposobów na sprzedaż ekspozycji na BTC w formach bardziej zrozumiałych dla tradycyjnych inwestorów.
To właśnie tutaj tkwi siła nowego pomysłu Franklin Templeton: zamiast oferować wyłącznie bezpośredni udział w zmienności Bitcoina, fundusz łączy go z klasycznym portfelem akcji i mechanizmem reinwestowania dywidend. Dzięki temu Bitcoin staje się elementem codziennej strategii portfelowej, a nie tylko osobnym aktywem spekulacyjnym.
Co to może oznaczać dla rynku?
Jeśli SEC zaakceptuje propozycję, będzie to kolejny przykład przesuwania się rynku ETF-ów w stronę bardziej kreatywnych konstrukcji opartych na kryptowalutach. Dla części inwestorów może to być wygodny sposób na umiarkowaną ekspozycję na BTC bez rezygnowania z tradycyjnych aktywów.
Jednocześnie taki ruch pokazuje, że Bitcoin coraz mocniej wchodzi do świata klasycznych produktów finansowych — nie tylko jako aktywo do bezpośredniego kupna, ale też jako składnik złożonych strategii inwestycyjnych.