Holenderski sąd zamyka Knaken po zniknięciu środków
Sąd w Rotterdamie ogłosił upadłość Knaken po zniknięciu 7 mln euro klientów. Sprawa pokazuje rosnącą presję regulacyjną w UE.
Knaken trafił w stan upadłości
Holenderski sąd w Rotterdamie ogłosił upadłość platformy kryptowalutowej Knaken Cryptohandel BV oraz powiązanej z nią fundacji. Decyzja zapadła po tym, jak prokuratura poinformowała o zniknięciu 7 mln euro środków klientów, czyli około 8 mln dolarów.
Sąd uznał, że postępowanie upadłościowe jest potrzebne, aby zapewnić uporządkowane rozliczenie sprawy. Wskazał przy tym, że spółka nie ma wystarczających aktywów, by w pełni spłacić użytkowników.
Co ustalił sąd
W uzasadnieniu zwrócono uwagę na dwa kluczowe problemy:
- platforma zablokowała dostęp do systemu i kont,
- klienci nie otrzymali wystarczających informacji, by ocenić swoją sytuację prawną.
Dla wielu użytkowników oznacza to, że odzyskanie środków może być trudne i potrwa długo. Na obecnym etapie sąd nie zakłada pełnej wypłaty wszystkim poszkodowanym.
Śledztwo i zajęcia majątku
Holenderska prokuratura złożyła wniosek o upadłość 30 czerwca, po rozpoczęciu postępowania karnego w związku z brakującymi funduszami. W tym samym okresie holenderska służba ds. przestępczości finansowej przeprowadziła przeszukanie firmy i zabezpieczyła urządzenia oraz aktywa.
Knaken, założony w Rotterdamie w 2017 roku, przestał działać na początku czerwca. Według dostępnych informacji platforma była wcześniej poza zasięgiem klientów, a jej działalność została w praktyce wstrzymana.
Brak wpisu w rejestrze AFM
Istotnym wątkiem sprawy jest również status regulacyjny firmy. Knaken nie figurował w rejestrze holenderskiego AFM, czyli tamtejszego nadzoru finansowego, jako autoryzowany dostawca usług kryptoaktywów.
To ważne, ponieważ po zakończeniu krajowego okresu przejściowego związanego z MiCA holenderski regulator zaczął zapowiadać działania wobec podmiotów działających bez wymaganych zezwoleń. W Holandii termin ten upłynął 30 czerwca 2025 roku, wcześniej niż maksymalny unijny termin przypadający na 1 lipca 2026 roku.
Co oznacza ta sprawa dla rynku
Przypadek Knaken pokazuje, że w Europie rośnie presja na platformy kryptowalutowe, które nie spełniają wymogów regulacyjnych. Coraz większe znaczenie mają dziś nie tylko licencje, ale też:
- przejrzystość przechowywania aktywów klientów,
- dostęp do informacji o stanie rachunków,
- możliwość szybkiego zweryfikowania statusu prawnego platformy.
Dla użytkowników to przypomnienie, że sama obecność na rynku nie wystarcza — równie ważne jest to, czy dana firma działa legalnie i pod nadzorem.