CFTC, CME i Kalshi w ostrym sporze
Na posiedzeniu CFTC doszło do ostrej wymiany zdań o rynki predykcyjne, manipulacje i kompetencje regulatorów w USA.
Ostre starcie o rynki predykcyjne w USA
Na posiedzeniu komitetu doradczego Commodity Futures Trading Commission (CFTC) doszło do wyjątkowo napiętej wymiany zdań między przedstawicielami CME Group i Kalshi. Dyskusja, która miała dotyczyć regulacji i bezpieczeństwa rynku, szybko przerodziła się w publiczny spór o manipulacje, kompetencje nadzorcze i granice działania platform oferujących kontrakty wydarzeniowe.
CME ostrzega przed podatnością na manipulacje
Szef CME Group, Terrence Duffy, zwrócił uwagę na ryzyko związane z częścią kontraktów dostępnych na rynku prediction markets. Jego głównym zastrzeżeniem był mechanizm auto-certification, dzięki któremu wiele kontraktów może trafiać na rynek bez szczegółowej, wcześniejszej kontroli regulatora.
Duffy wskazał dwa przykłady kontraktów, które jego zdaniem dobrze pokazują problem:
- zakłady dotyczące tego, co Donald Trump powie w przemówieniu o stanie państwa,
- kontrakty odnoszące się do daty pojmania Nicolása Maduro.
W obu przypadkach pojawiły się podejrzenia o wykorzystanie informacji poufnych. W jednym z podobnych epizodów doszło nawet do zatrzymania amerykańskiego żołnierza przez FBI po tym, jak miał obstawiać na Polymarket, korzystając z tajnych informacji związanych z Maduro.
CFTC ucina spór o fakty
Na ostre uwagi Duffy’ego odpowiedział prezes CFTC Michael Selig, który stwierdził, że przywoływane przez niego kontrakty nie były notowane w Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem chodziło o wydarzenia, które miały miejsce za granicą, więc powoływanie się na nie było mylące.
Tym samym dyskusja przestała być jedynie techniczną rozmową o regulacjach. Stała się także sporem o to, kto ma prawo oceniać, jakie produkty mogą być oferowane amerykańskim klientom i na jakich zasadach.
Kalshi kontra tradycyjny rynek
Do rozmowy włączyła się również Luana Lopes Lara, dyrektor operacyjna Kalshi. Jej pytanie o to, czy CME kiedykolwiek mierzyło się z problemami manipulacji we własnym modelu biznesowym, spotkało się z ostrą odpowiedzią Duffy’ego. Padły złośliwe uwagi dotyczące liczebności działów regulacyjnych i tego, co oznacza „wiarygodny rynek”.
W praktyce spór pokazuje szersze napięcie między tradycyjnymi giełdami instrumentów pochodnych a nowymi, kryptowalutowo zorientowanymi platformami prediction markets.
Prawdziwy konflikt: stany kontra rząd federalny
Najważniejszy wymiar tej sprawy dotyczy jednak nie osobistych wymian zdań, lecz kompetencji regulacyjnych. Część władz stanowych w Stanach Zjednoczonych chce mieć wpływ na kontrakty związane ze sportem, uznając je za formę nielegalnego hazardu zgodnie z lokalnym prawem.
W tej sprawie poparcie dla Massachusetts w sporze sądowym z Kalshi wyraziło już 38 prokuratorów generalnych stanów. Z kolei CFTC utrzymuje, że to ona ma wyłączną jurysdykcję nad tym segmentem rynku, także w zakresie kontraktów związanych ze sportem, i pozywa stany próbujące ograniczać jej władzę.
Rynek rośnie w zawrotnym tempie
Skala całego sektora tłumaczy, dlaczego spór budzi tak duże emocje. Kalshi i Polymarket mają łącznie wycenę sięgającą niemal 20 miliardów dolarów, a ich łączny wolumen wzrósł w ciągu roku o ponad 2800%.
Sam CME również nie stoi z boku. Jego platforma instrumentów eventowych sprzedała od ubiegłego roku ponad 100 milionów kontraktów. To pokazuje, że prediction markets przestały być niszą, a stały się istotnym segmentem finansowym, o którego kształcie wciąż decydują spory regulacyjne.
Nowe przepisy na horyzoncie
Podczas tego samego posiedzenia Selig zapowiedział przygotowanie nowych zasad dotyczących tego, w jaki sposób platformy mogą listować kontrakty wydarzeniowe. Nie oznacza to jednak końca konfliktu. Wręcz przeciwnie — napięcie między klasycznymi giełdami a firmami crypto-native najpewniej będzie się jeszcze nasilać, bo stawką jest nie tylko kontrola nad produktem, ale też definicja samego rynku prediction markets.
Microsoft łata krytyczną lukę w Entra ID
W osobnym, ale równie ważnym wątku technologicznym Microsoft poinformował o usunięciu krytycznej luki w usłudze Entra ID, czyli chmurowym systemie zarządzania tożsamością i dostępem, dawniej znanym jako Azure Active Directory.
Luka z oceną 10/10
Podatność oznaczona jako CVE-2026-69836 otrzymała maksymalną ocenę w skali CVSS: 10.0. Według opisu mogła pozwolić atakującemu na zdalne wykonanie kodu bez wcześniejszych uprawnień i bez udziału użytkownika.
To oznacza szczególnie groźny scenariusz: atak można by przeprowadzić przez sieć, przy niskiej złożoności, bez konieczności uzyskania dostępu do systemu od środka.
Poprawka wdrożona przed publikacją CVE
Microsoft podał, że lukę wykryto i załatano jeszcze przed publikacją samego wpisu CVE. Firma zaznaczyła też, że nie ma dowodów na to, by podatność została wykorzystana w praktyce.
Dodatkowo status exploitacji został później skorygowany z „Yes” na „No”, co Microsoft określił jako zmianę o charakterze informacyjnym. Według spółki nie było publicznego ujawnienia błędu, a ryzyko jego wykorzystania oceniono jako mniejsze.
Dlaczego to ważne także dla branży krypto
Choć ten incydent dotyczy infrastruktury Microsoftu, ma znaczenie również dla sektora cyfrowych aktywów. Usługi tożsamości i kontroli dostępu są dziś kluczowym elementem wielu systemów finansowych, w tym platform powiązanych z technologią blockchain i rynkami krypto. Każda krytyczna luka w takim komponencie przypomina, jak duże znaczenie mają bezpieczeństwo chmury i szybkie łatki.
Microsoft dodał również, że w wykrywaniu podatności coraz częściej pomagają narzędzia AI. Firma rozwija własne rozwiązania do analizy błędów bezpieczeństwa, a automatyzacja tego obszaru staje się jednym z najważniejszych trendów w cyberbezpieczeństwie.