BTC/PLN 323,708.00 -1.09%
BTC/USD 82,822.00 -1.53%
BTC/ETH 32.255703 0.00%
ETH/PLN 10,035.69 -1.26%
ETH/USD 2,567.66 -1.70%
USD/PLN 3.9100 0.00%
BTC/PLN 323,708.00 -1.09%
BTC/USD 82,822.00 -1.53%
BTC/ETH 32.255703 0.00%
ETH/PLN 10,035.69 -1.26%
ETH/USD 2,567.66 -1.70%
USD/PLN 3.9100 0.00%
bitcoin chiny regulacje

Chiny i Bitcoin: lekcja z dwóch dekretów

Jak Pekin w 2017 roku uderzył w ICO i wywołał lawinę na rynku, a jednocześnie przypadkiem wpisał się w historię idei Bitcoina.

Chiny i Bitcoin: lekcja z dwóch dekretów

Chiny, Bitcoin i dwa różne ciosy w rynek

Historia relacji Chin z kryptowalutami to opowieść o dwóch mocnych zwrotach. Z jednej strony mamy zakaz ICO z 2017 roku, który z dnia na dzień zatrząsł rynkiem i wywołał paniczną wyprzedaż. Z drugiej — szerszy kontekst ideowy, w którym Bitcoin coraz częściej stawał się praktycznym testem dla dawnych teorii o pieniądzu, wypracowanych przez ekonomistów ze szkoły austriackiej.

To właśnie połączenie regulacyjnego szoku i intelektualnego tła pokazuje, jak mocno Bitcoin wyrósł poza prostą technologiczną nowinkę.

Gdy Pekin zamknął drzwi przed ICO

4 września 2017 roku Ludowy Bank Chin wraz z sześcioma innymi regulatorami ogłosił komunikat, który uznał wszystkie zbiórki prowadzone w formie ICO za nielegalne na terytorium kraju. Przekaz był jednoznaczny: takie emisje porównano do schematów piramidalnych i oszustw finansowych.

W praktyce oznaczało to:

  • obowiązek zwrotu środków inwestorom przez twórców projektów,
  • zakaz udziału banków w tego typu operacjach,
  • przekazanie listy około 60 platform do lokalnych organów nadzoru.

W tamtym czasie ICO było już jednym z głównych sposobów finansowania projektów kryptowalutowych. Dlatego decyzja Pekinu nie była tylko lokalnym ruchem regulacyjnym, ale uderzeniem w cały segment rynku.

Rynek zareagował natychmiast

Skutki przyszły niemal od razu. W ciągu godziny rynek kryptowalut zaczął mocno tracić. Bitcoin spadł o około 5% do 4376 dolarów, a Ethereum zanurkowało o ponad 12%.

W Chinach panika była jeszcze większa. Część operatorów kasowała strony internetowe w ciągu kilku godzin, inni próbowali zwracać pieniądze inwestorom nawet w środku nocy. Niektóre giełdy jeszcze przez chwilę udawały, że zakaz dotyczy wyłącznie nowych projektów, ale to złudzenie szybko prysło.

W kolejnych dniach i tygodniach sytuacja stawała się coraz poważniejsza:

  • BTCC i ViaBTC ogłosiły zamknięcie działalności,
  • Huobi i OKCoin zapowiedziały wycofanie handlu w juanach,
  • Bitcoin, który pod koniec sierpnia zbliżał się do 5000 dolarów, dwa tygodnie później spadł poniżej 3500 dolarów.

To był jeden z najmocniejszych przykładów tego, jak mocno decyzja regulatora może wpłynąć na wycenę aktywów cyfrowych.

Od ICO do całkowitego zakazu

Zakaz ICO nie był końcem chińskiej ofensywy wobec kryptowalut. To raczej pierwszy etap większego procesu.

W październiku 2017 roku BTCC zakończyło działalność dla chińskich klientów. W lutym 2018 roku Pekin zablokował również dostęp do zagranicznych giełd, które wcześniej były jedną z ostatnich dróg ucieczki dla lokalnych traderów. Wiele firm przeniosło się do Hongkongu albo Tokio.

Prawdziwe domknięcie nastąpiło dopiero w 2021 roku, kiedy Ludowy Bank Chin uznał za nielegalne także transakcje w kryptowalutach oraz mining na terytorium kraju. Wtedy chińscy minerzy, którzy na początku 2021 roku odpowiadali jeszcze za około 46% globalnego hashrate, zaczęli masowo przenosić się do Kazachstanu, Stanów Zjednoczonych i Rosji.

Dlaczego Bitcoin trafił do szkoły austriackiej

Drugi wymiar tej historii nie dotyczy już samych Chin, lecz idei, które Bitcoin zaczął urzeczywistniać.

W tle wraca szkoła austriacka — nurt ekonomiczny związany z nazwiskami takimi jak Carl Menger, Ludwig von Mises i Friedrich Hayek. Jej główna intuicja była prosta: wartość nie jest czymś obiektywnym zapisanym w samym produkcie, lecz wynika z subiektywnej oceny człowieka w konkretnym momencie.

Menger podważał klasyczne przekonanie, że wartość bierze się z pracy włożonej w dany przedmiot. Pokazywał to na prostym przykładzie: ten sam parapet czy parasol w słońcu i podczas ulewy ma zupełnie inną wartość dla kupującego, choć fizycznie nic się w nim nie zmienia. Liczy się potrzeba, a nie sam obiekt.

Z czasem wokół tych idei wyrosła cała szkoła myślenia, początkowo traktowana przez rywali jako coś pobocznego, wręcz „prowincjonalnego”. Jednak jej autorzy weszli do historii ekonomii jako jedni z najważniejszych krytyków interwencjonizmu i inflacyjnej polityki pieniężnej.

Hayek, Mises i bitcoinowa narracja o pieniądzu

Szczególnie ważny dla dzisiejszych zwolenników Bitcoina stał się Friedrich Hayek, który w 1976 roku postawił pytanie o odebranie państwu monopolu na emisję pieniądza. To właśnie ten rodzaj myślenia później tak dobrze zagrał z Bitcoinem: waluta o ograniczonej podaży, bez banku centralnego, tworzona i funkcjonująca poza tradycyjnym systemem finansowym.

Bitcoin wydaje się spełniać wiele postulatów, o których marzyli ekonomiści austriaccy:

  • ma ograniczoną podaż 21 milionów sztuk,
  • nie ma własnej banku centralnego,
  • działa na rynku bez tradycyjnego emitenta,
  • nie podlega bezpośredniej kontroli państwa.

Jednocześnie pozostaje tu ważny paradoks. Zgodnie z jedną z zasad sformułowanych przez Misesa, Bitcoin teoretycznie nie powinien był powstać w takiej formie, w jakiej funkcjonuje. I właśnie dlatego bywa opisywany jako projekt, który jednocześnie potwierdza i podważa klasyczne teorie o narodzinach pieniądza.

Co ta historia mówi o rynku krypto?

Zestawienie chińskiego zakazu ICO z ideowym tłem szkoły austriackiej pokazuje dwie rzeczy.

Po pierwsze, rynek kryptowalut pozostaje bardzo wrażliwy na decyzje państw, zwłaszcza gdy dotyczą one dużych ośrodków finansowych i technologicznych.

Po drugie, Bitcoin dawno przestał być tylko cyfrowym aktywem spekulacyjnym. Stał się także punktem odniesienia w sporze o to, czym jest pieniądz, skąd bierze swoją wartość i kto powinien mieć nad nim kontrolę.

Właśnie dlatego jedna decyzja regulatora w Pekinie i kilka starych książek ekonomicznych potrafią dziś znaleźć się w tej samej opowieści.

Video

Długie wideo:

Udostępnij

Zobacz inne wiadomości