Bitcoin po 16 latach i tragiczny napad w Meksyku
600 BTC z 2010 roku ruszyło po 16 latach, a w Meksyku ujawniono dramatyczny napad związany z portfelem wartym 1,5 mln dolarów.
Dwie głośne historie wokół Bitcoina
W świecie kryptowalut miniony dzień przyniósł dwa skrajnie różne, ale równie głośne wydarzenia. Z jednej strony na rynek wróciły 600 BTC wydobyte w 2010 roku, które po ponad 16 latach bez ruchu zmieniły adresy. Z drugiej strony w Meksyku ujawniono dramatyczną sprawę brutalnego napadu związanego z bitcoinowym majątkiem wartym około 1,5 mln dolarów.
600 BTC z 2010 roku znów na ruchu
Według danych onchain, łącznie 12 nagród górniczych o wartości 600 BTC zostało przeniesionych po ponad 16 latach uśpienia. To monety wydobyte w marcu 2010 roku, gdy nagroda za blok wynosiła jeszcze 50 BTC.
Transakcje wzbudziły szczególne zainteresowanie, ponieważ coins pochodzą z okresu, gdy Bitcoin był jeszcze rozwijanym eksperymentem, a Satoshi Nakamoto pozostawał aktywny w projekcie. Sam fakt, że środki pochodzą z tak wczesnego etapu historii sieci, natychmiast uruchomił spekulacje o możliwym związku z twórcą Bitcoina.
Tymczasem analiza blockchaina nie potwierdziła takiego tropu. Badanie przeprowadzone przez firmę monitorującą transakcje wskazało, że żadnego z tych bloków nie można powiązać z Satoshim Nakamoto. Część z tych 600 BTC została wcześniej zidentyfikowana już jako siedem adresów, które poruszyły 350 BTC po 16,5 roku bezczynności.
Co jeszcze wiadomo o ruchu tych monet?
- wszystkie środki pochodzą z bloków wykopanych w marcu 2010 roku,
- w tamtym czasie obowiązywała nagroda 50 BTC za blok,
- dziś nagroda wynosi już tylko 3,125 BTC, po kolejnych halvingach,
- jeden z adresów wykonał ruch wcześniej niż pozostałe, co wyglądało na testową transakcję przed resztą transferów.
Warto też pamiętać, że określenie “Satoshi-era” nie oznacza automatycznie, że monety należały do samego Nakamoto. W tym przypadku dane wskazują jedynie na bardzo wczesny okres historii Bitcoina, a nie na bezpośredni związek z jego twórcą.
Tragiczny napad w Meksyku
Druga historia ma znacznie mroczniejszy wymiar. W Meksyku doszło do brutalnego zabójstwa muzyka Jonathan Meléndez, członka zespołu Camilo Séptimo, jego ciężarnej żony, trzyletniej córki oraz gosposi. W domu znaleziono także martwego psa rodziny.
Śledztwo wykazało, że motywem zbrodni mogły być oszczędności w Bitcoinie. Meléndez miał przechowywać około 1,5 mln dolarów w BTC w hardware wallet. Do zbrodni doszło 1 września w mieszkaniu w Atizapán.
Według ustaleń policji i prokuratury:
- zatrzymano dwóch podejrzanych w mniej niż 12 godzin od zbrodni,
- jeden z nich był znajomym Meléndeza i wykorzystał tę relację, by dostać się do domu,
- drugi miał otrzymać obietnicę wynagrodzenia w wysokości niemal 120 tys. dolarów za udział w ataku,
- śledczy uznają, że napastnicy wiedzieli o kryptowalutowych oszczędnościach ofiary i szukali urządzenia z kluczami do BTC.
Sprawa wpisuje się w szerszy problem tzw. wrench attacks, czyli brutalnych ataków fizycznych wymierzonych w posiadaczy kryptowalut. Gdy wartość cyfrowych aktywów rośnie, rośnie też zainteresowanie przestępców nie tylko cyberatakami, ale również wymuszeniami i przemocą w realnym świecie.
Coraz większe ryzyko fizyczne dla holderów
Obie historie pokazują dwa zupełnie różne oblicza rynku krypto. Z jednej strony mamy fascynację dawnymi, „satoshi-era” monetami, które po latach wracają do obiegu. Z drugiej — brutalne przypomnienie, że posiadanie większych zasobów w kryptowalutach może wiązać się nie tylko z ryzykiem technicznym, ale też fizycznym.
W przypadku Meksyku sprawa ma szczególnie tragiczny wymiar, bo dotyczy całej rodziny i pokazuje, jak niebezpieczne mogą być wycieki informacji o prywatnych zasobach w BTC.
Dla rynku to kolejny sygnał, że bezpieczeństwo w krypto to nie tylko ochrona seed phrase i portfeli sprzętowych, ale także ostrożność w codziennym życiu.