BTC/PLN 317,730.00 -3.21%
BTC/USD 81,424.00 -3.78%
BTC/ETH 33.998593 0.00%
ETH/PLN 9,345.37 -3.35%
ETH/USD 2,394.93 -3.92%
USD/PLN 3.8800 0.00%
BTC/PLN 317,730.00 -3.21%
BTC/USD 81,424.00 -3.78%
BTC/ETH 33.998593 0.00%
ETH/PLN 9,345.37 -3.35%
ETH/USD 2,394.93 -3.92%
USD/PLN 3.8800 0.00%
cftc predictionmarkets regulacje

CFTC ostrzega przed rynkami „mention”

Amerykański regulator wskazał, że kontrakty oparte na słowach i zachowaniu konkretnych osób mogą być szczególnie podatne na manipulację.

CFTC ostrzega przed rynkami „mention”

CFTC zaostrza ton wobec prediction markets

Amerykańska Commodity Futures Trading Commission (CFTC) wydała ostrzeżenie dotyczące tzw. mention markets – kontraktów w prediction markets, których rozliczenie zależy od tego, czy konkretna osoba wypowie określone słowa, pojawi się w danym miejscu albo wejdzie w interakcję z inną osobą.

Zdaniem działu nadzoru rynku CFTC tego typu instrumenty mogą być szczególnie podatne na manipulację, ponieważ ich wynik zależy od pojedynczego, dyskretnego działania jednej, nazwanej osoby. Regulator podkreślił, że w takich przypadkach zachowanie nie zawsze jest ani niezależnie generowane, ani łatwe do zewnętrznego potwierdzenia.

O co chodzi w mention markets

W praktyce chodzi nie tylko o kontrakty związane z wypowiedzią konkretnej frazy. Do tej samej kategorii mogą wpadać także zakłady o:

  • obecność na wydarzeniu,
  • uścisk dłoni,
  • zrobienie zdjęcia,
  • aktywność w mediach społecznościowych,
  • inne formy kontaktu lub interakcji.

To ważne rozróżnienie, bo większość klasycznych event contracts dotyczy zdarzeń poza kontrolą uczestników rynku, takich jak dane makroekonomiczne, wybory czy wyniki sportowe. W mention markets sam obiekt kontraktu może jednak w pewnym stopniu wpłynąć na to, czy przewidywane zdarzenie w ogóle zajdzie.

Co muszą pokazać giełdy

CFTC przypomniała, że Designated Contract Markets mogą notować wyłącznie kontrakty, które nie są łatwo podatne na manipulację. W przypadku mention markets domyślnie należy zakładać podwyższone ryzyko, choć presję tę można próbować obalić.

Przy ocenie regulator oczekuje m.in. odpowiedzi na pytania, czy:

  • istnieją wystarczające mechanizmy nadzorcze wykrywające manipulację,
  • zdarzenie rozliczeniowe da się niezależnie zweryfikować,
  • na osobę będącą przedmiotem kontraktu można wywierać presję z zewnątrz,
  • ma ona inne obowiązki zawodowe lub prawne, które ograniczają możliwość wpływania na wynik.

Wskazano też praktyczne środki, takie jak ograniczone listy uczestników, dodatkowa weryfikacja stron trzecich, komunikaty ostrzegawcze przed handlem oraz limity pozycji tak skonstruowane, by ewentualna manipulacja kosztowała więcej, niż mogłaby przynieść zysku.

Tło: kara za handel na podstawie wcześniej znanych treści

Nowe wytyczne pojawiły się kilka tygodni po głośnej sprawie byłego operatora telepromptera z Białego Domu. Został on ukarany za handel kontraktami opartymi na przemówieniach prezydenta USA Donalda Trumpa, które widział wcześniej. W tym przypadku organy nadzoru uznały, że wykorzystał przewagę informacyjną, osiągając ponad 107 tys. dolarów zysku, a dodatkowo został obciążony karą cywilną.

To właśnie takie przypadki pokazują, dlaczego CFTC patrzy na mention markets z dużą ostrożnością: im bardziej wynik zależy od konkretnej osoby, tym łatwiej o nadużycia.

Szerszy spór o granice prediction markets

Wydany dokument nie ma mocy prawa, ale odzwierciedla stanowisko staffu nadzorującego rynek i sygnalizuje, w którą stronę może iść interpretacja przepisów. To część większej dyskusji o tym, jakie kontrakty w ogóle mogą być oferowane na regulowanych platformach.

CFTC wcześniej proponowała ramy oceny kontraktów związanych m.in. z terroryzmem, wojną, zabójstwem, hazardem czy nielegalnymi działaniami. Jednocześnie regulator wskazywał, że niektóre kontrakty sportowe rozliczane na podstawie pojedynczych akcji zawodników, takich jak faule czy konkretne zagrania, również mogą podlegać ograniczeniom.

Rynek pod presją regulacyjną

Nowe ostrzeżenie wpisuje się w szerszą falę kontroli nad prediction markets i platformami event contracts. W Stanach Zjednoczonych wciąż trwa spór o to, czy tego typu produkty są formą rynku finansowego, czy w praktyce stanowią zakłady wymagające osobnych licencji.

Dla branży oznacza to jedno: granica między innowacyjnym instrumentem a produktem podatnym na nadużycia staje się coraz ważniejsza, a regulatorzy chcą ją precyzyjniej wyznaczyć.

Video

Długie wideo:

Udostępnij

Zobacz inne wiadomości