Budżet 2027 uderza w oszczędności
Francja szuka pieniędzy w budżecie 2027: cięcia, zamrożenia i 17% na zapomniane oszczędności. Sprawdzamy, kogo to dotknie.
Budżet 2027 pod presją finansów publicznych
Francuski projekt budżetu na 2027 rok pokazuje, jak mocno państwo szuka dziś dodatkowych wpływów. W pakiecie wartym 54 miliardy euro znalazły się zarówno cięcia wydatków, jak i nowe obciążenia dla wybranych grup. Jednym z najbardziej komentowanych elementów jest jednorazowy podatek w wysokości 17% od zapomnianych rachunków bankowych, Livret A i polis ubezpieczenia na życie, które trafiły do Caisse des dépôts et consignations.
17% od zapomnianej gotówki i polis
Chodzi o środki pozostające w tzw. déshérence, czyli aktywa nieodebrane przez właścicieli lub ich spadkobierców. Zgodnie z obowiązującymi zasadami, banki i ubezpieczyciele muszą najpierw wykrywać nieaktywne konta i nieodebrane umowy. Jeśli przez długi czas nikt się po nie nie zgłosi, pieniądze trafiają do Caisse des dépôts, a po upływie 30 lat mogą ostatecznie zasilić budżet państwa.
Nowy mechanizm ma przyspieszyć ten proces. Rząd chce pobrać 17% od środków już zdeponowanych w instytucji publicznej i w ten sposób uzyskać około 1,4 miliarda euro. Oznacza to, że mowa o puli rzędu 8,2 miliarda euro zapomnianej lub nieodebranej oszczędności.
Kto może odzyskać pieniądze?
Władze podkreślają, że rozwiązanie nie ma naruszać praw właścicieli ani spadkobierców. Jeśli ktoś zgłosi roszczenie, ma otrzymać pełną kwotę wraz z odsetkami. W praktyce państwo ma więc sięgnąć po te środki tylko tymczasowo, traktując je jako rodzaj przedpłaty do czasu ewentualnego zwrotu.
Każdy może też sam sprawdzić, czy nie ma takich aktywów. Służy do tego publiczny serwis Ciclade, który pozwala wyszukać środki przypisane do własnego nazwiska, a nawet do danych zmarłych członków rodziny.
Kto zapłaci za budżet 2027?
Zapomniane oszczędności to tylko jeden z elementów większego planu. Największy ciężar ma spaść na emerytów, którym przypisano około 5,5 miliarda euro dodatkowego wysiłku. Projekt przewiduje m.in.:
- zamrożenie części świadczeń i zasiłków,
- ograniczenie waloryzacji emerytur powyżej 1260 euro miesięcznie,
- obniżenie ulgi podatkowej dla emerytów,
- zamrożenie APL i świadczeń rodzinnych,
- odpłatność za BTS i klasy przygotowawcze dla części studentów,
- nowe oszczędności w obszarze zwolnień lekarskich.
Do tego dochodzą także kolejne obciążenia dla administracji, samorządów i największych firm. W tle pozostaje wysoki deficyt, rosnący dług publiczny i coraz droższa obsługa zadłużenia.
Coraz mniej zaufania do klasycznych oszczędności
Sprawa budzi emocje także dlatego, że dla wielu Francuzów Livret A i inne regulowane formy oszczędzania od dawna przestają chronić kapitał przed inflacją. Przy stopie na poziomie 1,7% i inflacji szacowanej na około 3%, realna wartość takich oszczędności spada. Nic dziwnego, że część oszczędzających coraz częściej patrzy w stronę aktywów alternatywnych, w tym Bitcoin (BTC).
To właśnie ten szerszy kontekst sprawia, że budżet 2027 jest odbierany nie tylko jako techniczny projekt fiskalny, ale także jako sygnał słabości finansów publicznych i rosnącej presji na kieszenie obywateli.
Co dalej?
Projekt dopiero trafia do dalszych prac parlamentarnych, więc jego ostateczny kształt może się jeszcze zmienić. Już teraz wiadomo jednak, że Francja wchodzi w kolejną rundę debaty o tym, kto ma zapłacić za rosnący deficyt i koszt długu. A zapomniane oszczędności stały się jednym z najbardziej symbolicznych punktów tej dyskusji.