Quantum X Lab stawia na GPS bez GPS
Izraelski startup pracuje nad kwantowym giroskopem i miniaturowym zegarem rubidowym, by utrzymać nawigację, gdy sygnał GPS znika.
Nawigacja bez sygnału GPS
Quantum X Lab rozwija rozwiązania, które mają pomóc urządzeniom utrzymać orientację nawet wtedy, gdy GPS przestaje działać. Chodzi o dwa elementy: giroskop kwantowy oraz miniaturowy zegar atomowy na rubid.
Firma chce w ten sposób ograniczyć problem narastającego błędu w nawigacji inercyjnej, czyli takiej, która opiera się na wcześniejszej pozycji i kolejnych pomiarach ruchu. Im dłużej działa bez zewnętrznej referencji, tym większe ryzyko odchyłki.
Dlaczego to w ogóle potrzebne?
GPS jest dziś podstawą nawigacji w samochodach, samolotach, maszynach autonomicznych i wielu systemach przemysłowych. Problem w tym, że sygnał satelitarny można zakłócić albo sfałszować.
To szczególnie ważne w sektorach, w których ciągła wiedza o pozycji ma znaczenie operacyjne:
- lotnictwie,
- pojazdach autonomicznych,
- maszynach rolniczych,
- systemach obronnych.
Nir Sharon, szef technologii kwantowych w Quantum X Lab, podkreśla, że jeśli system traci wiarygodny sygnał z zewnątrz, potrzebuje własnego sposobu na zachowanie informacji o ruchu i orientacji.
Jak ma działać rozwiązanie?
W założeniu giroskop kwantowy ma mierzyć ruch i obrót z większą czułością niż klasyczne układy, a zegar rubidowy ma dostarczać bardzo precyzyjnej referencji czasu. W połączeniu oba elementy mogą poprawiać jakość nawigacji inercyjnej.
To nie jest jednak gotowy zamiennik GPS. Z opisu wynika, że firma ma już:
- prototypy naukowe,
- testowe systemy laboratoryjne,
- proof of concept.
Przed wejściem do zastosowań komercyjnych potrzebna jest jeszcze dodatkowa praca inżynieryjna, zwłaszcza nad miniaturyzacją, odpornością i integracją z konkretnymi platformami.
Od laboratorium do realnych zastosowań
Quantum X Lab nie przedstawia tej technologii jako produktu gotowego do montażu w pojazdach czy samolotach. Celem jest raczej stworzenie warstwy odporności na awarie GPS niż całkowite zastąpienie satelitów.
W praktyce oznacza to, że przyszłe systemy mogłyby korzystać z GPS jako głównego punktu odniesienia, ale w razie zakłóceń przechodzić na własne sensory i dalej utrzymywać orientację przynajmniej przez pewien czas.
Co to może zmienić?
Jeśli technologia się sprawdzi, może zwiększyć bezpieczeństwo i niezależność systemów autonomicznych. Szczególnie tam, gdzie krótka przerwa w dostępie do GPS nie może oznaczać natychmiastowej utraty kontroli.
Na tym etapie najważniejsze pozostaje jednak jedno: to nadal faza rozwoju, a nie gotowy produkt rynkowy.