Wall Street blokuje tokenizację akcji
33 spółki, w tym Microsoft, JPMorgan i Coca-Cola, sprzeciwiły się handlowi tokenizowanymi akcjami na planowanej platformie OKXICE.
Wall Street mówi „nie” tokenizowanym akcjom
Plan uruchomienia OKXICE — wspólnego przedsięwzięcia OKX i ICE, właściciela nowojorskiej giełdy — napotkał wyraźny opór ze strony dużych spółek notowanych w USA. Z oficjalnego zawiadomienia wynika, że 33 firmy zgłosiły sprzeciw wobec handlu ich akcjami w formie tokenów.
Wśród przeciwników znalazły się m.in. Microsoft, Alphabet, JPMorgan Chase, Coca-Cola, Dell, Adobe, AMD, Intel, Oracle, Goldman Sachs, Wells Fargo i McDonald’s. Lista obejmuje firmy z różnych sektorów, od technologii i finansów po przemysł, handel i ochronę zdrowia.
Na czym ma polegać projekt OKXICE
Pomysł zakłada handel tokenizowanymi akcjami przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Każdy token miałby być zabezpieczony 1:1 prawdziwą akcją przechowywaną przez licencjonowanych pośredników. W modelu przewidziano też wykorzystanie stablecoins oraz infrastruktury opartej o blockchain, w tym X Layer.
Zwolennicy projektu podkreślają, że taki model mógłby otworzyć rynek akcji na inwestorów działających w różnych strefach czasowych i uniezależnić handel od klasycznych godzin sesji giełdowych.
Sprzeciw ma realną moc prawną
Kluczowe znaczenie ma tu mechanizm nazwany przez SEC Innovation Exemption, przyjęty 17 września i obowiązujący czasowo przez pięć lat. Umożliwia on wybranym platformom organizowanie obrotu tokenizowanymi akcjami, ale pod pewnymi warunkami.
Jeśli tokenizacja jest tworzona przez podmiot trzeci, platforma musi poinformować emitenta akcji. Ten ma 30 dni kalendarzowych na wniesienie sprzeciwu. Jeśli zrobi to w terminie, platforma nie może oferować tego instrumentu w ramach tej konkretnej procedury.
To nie jest więc ogólny zakaz tokenizacji akcji, lecz prawo sprzeciwu wobec konkretnego sposobu ich dystrybucji i handlu.
Co oznacza sprzeciw spółek
Obiekcje 33 firm nie oznaczają automatycznie, że odrzucają one blockchain jako technologię. Dobrym przykładem jest JPMorgan Chase, które rozwija własne rozwiązania oparte na tokenizacji i płatnościach blockchainowych, a mimo to sprzeciwiło się reprezentacji swoich akcji na tej konkretnej platformie.
Podobnie należy czytać sprzeciw innych emitentów: dotyczy on konkretnego modelu obrotu, a nie całej idei cyfryzacji aktywów.
Dlaczego to ważne dla rynku
Rosnąca liczba sprzeciwów pokazuje, że samo przeniesienie akcji na blockchain nie rozwiązuje najważniejszego problemu: kto kontroluje reprezentację cyfrową papieru wartościowego i jakie prawa niesie token.
Regulacje SEC wymagają, by posiadacze tokenów mieli takie same prawa i przywileje jak właściciele zwykłych akcji. Dodatkowo platformy muszą spełniać wymogi dotyczące przejrzystości i limitów obrotu.
W praktyce oznacza to, że tokenizacja akcji nie jest prostym „kopiowaniem” giełdy do blockchaina. Potrzebuje zgody emitentów, zgodności regulacyjnej i jasnych zasad dotyczących praw inwestorów.
Rynek dopiero szuka modelu
OKXICE nie jest jedyną inicjatywą w tym obszarze. Na rynku pojawiają się także inne próby rozwijania tokenized securities, a tradycyjne instytucje finansowe coraz uważniej obserwują ten segment.
Jednocześnie przypadek OKXICE pokazuje, że nawet przy wsparciu dużych graczy i nowego otoczenia regulacyjnego, emitenci wciąż chcą zachować wpływ na to, jak ich akcje są reprezentowane i handlowane.
Na ten moment projekt nadal pozostaje w grze, ale skala sprzeciwu jasno pokazuje, że droga do szerokiej tokenizacji akcji będzie znacznie trudniejsza, niż zakładali jej promotorzy.