Wenezuela likwiduje farmę BTC z 4000 ASIC
W Aragua rozbito farmę Bitcoin z tysiącami ASIC. Równolegle trwa spór o to, ile energii Wenezuela marnuje i czy można ją wykorzystać.
Wenezuela uderza w dużą farmę Bitcoin
Władze Wenezueli zlikwidowały farmę miningu Bitcoina w strefie przemysłowej San Vicente w Maracay, w stanie Aragua. Według podanych informacji obiekt działał nielegalnie i miał skalę, która zwróciła uwagę służb nie tylko ze względu na liczbę urządzeń, ale też na wpływ na lokalną sieć energetyczną.
Na miejscu znajdowało się około 4 000 urządzeń ASIC, głównie modeli Whatsminer M30S produkcji MicroBT, a także przemysłowe systemy chłodzenia. Szacowane zużycie energii wynosiło od 8 do 10 MW.
Co ustaliły służby
Operację przeprowadzono z udziałem kilku formacji i instytucji, w tym:
- CICPC,
- REDI Central,
- ZODI Aragua,
- GNB.
W działaniach uczestniczyli także przedstawiciele władz stanowych i resortu energetyki. Według oficjalnej wersji farma powodowała zakłócenia w systemie elektroenergetycznym, a działanie urządzeń miało wywoływać niestabilność w zabezpieczeniach sieci.
Władze określiły instalację jako obiekt działający skrycie i obwiniły ją o znaczący wpływ na stabilność dostaw prądu w regionie.
Zakaz miningu pozostaje w mocy
Interwencja w Aragua wpisuje się w szerszą politykę państwa wobec miningu Bitcoina. Na początku maja 2026 roku władze potwierdziły całkowity zakaz wydobycia Bitcoina na terenie całej Wenezueli. Jako główny powód wskazano przeciążenie systemu energetycznego.
Według przytoczonych danych:
- kraj odnotował historyczny szczyt zapotrzebowania na poziomie 15 579 MW,
- około 35% gospodarstw domowych doświadcza codziennych przerw w dostawie energii.
W tym kontekście akcje przeciwko farmom miningu przedstawiane są jako element obrony bezpieczeństwa energetycznego.
Rosnąca presja na górników
Wenezuelskie władze nie ograniczają się do samych nalotów i konfiskat. W niektórych regionach pojawiły się też nagrody finansowe za zgłaszanie nielegalnych kopalni BTC. W stanie Carabobo lokalne władze oferowały nawet 1 000 dolarów za informacje prowadzące do wykrycia takich miejsc.
To oznacza, że walka z miningiem obejmuje nie tylko działania służb, ale też zachęcanie mieszkańców do współpracy z aparatem państwowym.
Spór o energię: problem czy niewykorzystany potencjał?
Równolegle do policyjnych działań trwa dyskusja o tym, czy Wenezuela rzeczywiście traci wyłącznie na kryptominingu, czy też marnuje ogromny potencjał energetyczny.
Jedna z analiz wskazuje, że kraj spala gaz związany z wydobyciem ropy w skali odpowiadającej 344 000 baryłek dziennie w regionach takich jak Faja del Orinoco, Maracaibo i Oriente. Ta energia, zamiast zostać wykorzystana, jest po prostu tracona.
Z kolei w ujęciu infrastrukturalnym Wenezuela ma dysponować:
- nawet 17,75 GW mocy hydroelektrycznej zainstalowanej,
- około 8,5 GW możliwej do przesłania przez sieć wysokiego napięcia.
Według tej logiki część energii, która dziś się marnuje, mogłaby zasilać kopalnie Bitcoina i przynosić przychody zamiast znikać w atmosferze.
Kontrast z Boliwią
Dyskusja nabiera znaczenia, gdy porówna się Wenezuelę z Boliwią. Tam działa obecnie około 2,5 EH/s hashrate’u, a łączna moc obliczeniowa wenezuelskich górników to około 5 EH/s, czyli 0,469% globalnej sieci Bitcoina.
W analizie pojawia się też wątek planów firmy Alps, która ma rozwijać wydobycie w Boliwii, wykorzystując 127 MW w nieczynnej elektrowni termoelektrycznej w Cochabamba. Docelowo projekt ma osiągnąć 8,5 EH/s.
To właśnie na tym tle pojawia się pytanie, czy Wenezuela – mimo ostrych restrykcji – nie posiada jeszcze większego, niewykorzystanego potencjału energetycznego niż kraje, które dopiero zaczynają przyciągać kapitał do miningu.
Co oznacza ten przypadek
Likwidacja farmy w Aragua pokazuje, że władze Wenezueli konsekwentnie egzekwują zakaz miningu i traktują go jako element walki z kryzysem energetycznym. Jednocześnie dane o spalanym gazie, niewykorzystanej mocy i problemach z siecią podsycają debatę, czy całkowita blokada rzeczywiście rozwiązuje problem, czy tylko przesuwa go w inne miejsce.
Na razie jedno jest pewne: w Wenezueli presja na branżę Bitcoin nie słabnie, a kolejne instalacje mogą spodziewać się podobnych działań.