Strach na rynku BTC rośnie do ekstremum
Nastroje wokół Bitcoina spadły do skrajnego strachu, a traderzy dyskutują już o obronie 65 tys. dolarów i możliwym teście 50 tys.
Skrajny strach wraca na rynek Bitcoina
Nastroje wokół Bitcoina gwałtownie się pogorszyły. Crypto Fear and Greed Index spadł do poziomu 11, co oznacza strefę ekstremalnego strachu i jest jednym z najniższych odczytów od miesięcy. W tym samym czasie Bitcoin handlował w okolicach 65 853 dolarów, a na rynku coraz częściej pojawia się pytanie, czy kolejnym ważnym poziomem może być 50 000 dolarów.
Spadek nastrojów nie jest przypadkowy. Bitcoin tracił w krótkim terminie, a szeroki rynek krypto również znalazł się pod presją. Łączna kapitalizacja rynku cyfrowych aktywów spadła do około 2,27 bln dolarów, z czego sam Bitcoin odpowiadał za blisko 1,3 bln dolarów.
ETF-y i likwidacje pogłębiają presję
Jednym z głównych źródeł słabości są odpływy z amerykańskich spotowych ETF-ów na Bitcoina. W ostatnich sesjach fundusze notowały miliardowe umorzenia, a pojedyncze dni przynosiły odpływy przekraczające 600 mln dolarów. Wśród produktów, które najmocniej odczuły presję, wymieniany był IBIT od BlackRock.
Równolegle rynek został uderzony przez falę likwidacji lewarowanych pozycji. W krótkim czasie wyzerowanych zostało ponad 1,8 mld dolarów pozycji, przy czym najbardziej ucierpiały zakłady na wzrosty, czyli longi.
Do słabości rynku dołożył się też szerszy kontekst makroekonomiczny:
- mocniejsze od oczekiwań dane z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych,
- przesunięcie w czasie oczekiwań na cięcia stóp procentowych,
- utrzymujące się wyższe rentowności obligacji,
- napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie.
W efekcie inwestorzy instytucjonalni ograniczają ryzyko, a część kapitału odpływa z krypto w stronę akcji, zwłaszcza spółek technologicznych i związanych z AI.
Kluczowe poziomy: 65 tys. i 50 tys. dolarów
Traderzy skupiają się teraz przede wszystkim na obronie strefy 65 000 dolarów. To właśnie ten poziom jest opisywany jako najważniejszy krótkoterminowy support. Jeśli nie wytrzyma, kolejnym obszarem obserwowanym przez rynek ma być rejon 60 000–61 000 dolarów, gdzie przebiega okolica 200-tygodniowej średniej kroczącej.
W dyskusjach coraz częściej pojawia się też scenariusz zejścia do 50 000 dolarów. Część uczestników rynku traktuje tę strefę jako potencjalny punkt kapitulacji, czyli moment, w którym podaż może się wyczerpać. Inni zwracają uwagę, że obecna struktura wykresu nadal pozwala na dalszy spadek.
Bitcoin pozostaje jednak daleko poniżej swojego szczytu z 2025 roku, kiedy cena przekraczała 126 000 dolarów. Obecne notowania oznaczają spadek o około 47% względem tamtego maksimum.
Czy ekstremalny strach może zwiastować odbicie?
Historycznie bardzo niskie odczyty indeksu strachu i chciwości bywały sygnałem kontrariańskim, czyli takim, który z czasem poprzedzał odbicie. Nie oznacza to jednak, że rynek natychmiast zmienia kierunek. W przeszłości podobne fazy mogły utrzymywać się długo, a czasem indeks schodził jeszcze niżej.
Obecna sytuacja wydaje się przede wszystkim napędzana przez czynniki makro i odpływy z ETF-ów, a nie wyłącznie przez wydarzenia specyficzne dla samego Bitcoina. Mimo to część analityków zakłada, że po okresie silnego strachu może pojawić się ulga i krótkoterminowe odbicie.
Co dalej?
Na ten moment rynek pozostaje w fazie wyraźnego de-riskingu. Mniejszy kapitał spekulacyjny został już w dużej mierze wypchnięty z pozycji, a najważniejsze pytanie brzmi, czy presja sprzedaży ze strony ETF-ów zaczyna wygasać.
Najbliższe sesje pokażą, czy:
- Bitcoin utrzyma 65 000 dolarów,
- rynek zejdzie w okolice 60 000–61 000 dolarów,
- czy też narracja o 50 000 dolarów zacznie zyskiwać realny ciężar.
Jedno jest pewne: sentyment na rynku Bitcoina jest dziś wyjątkowo słaby, a poziom strachu należy do najwyższych od miesięcy.