Senat USA naciska ws. 1250% dla Bitcoina
Amerykańscy senatorowie chcą zmiany zasad, które czynią trzymanie Bitcoina przez banki skrajnie kosztownym. Stawką jest szerszy dostęp instytucji do BTC.
Senat USA naciska na zmianę zasad dla BTC
W Waszyngtonie rośnie spór o to, jak banki mają traktować ekspozycję na aktywa cyfrowe. Grupa amerykańskich senatorów zaapelowała do regulatorów, by ponownie przeanalizowali zasady kapitałowe, które w praktyce mogą skutecznie zniechęcać banki do trzymania Bitcoina.
Sedno problemu stanowi 1250-procentowa waga ryzyka przypisywana niektórym ekspozycjom na cryptoassets w ramach podejścia opartego na standardach Bazylei. Krytycy wskazują, że taki poziom sprawia, iż koszt kapitałowy dla banku może być równy wartości samej ekspozycji.
Dlaczego 1250% budzi sprzeciw
Wspomniana metoda oznacza, że przy minimalnym współczynniku kapitałowym na poziomie 8% bank musi utrzymać kapitał odpowiadający 100% wartości ekspozycji. Innymi słowy, instytucja finansowa musiałaby zabezpieczyć pozycję niemal „dolar za dolara”, co czyni takie zaangażowanie wyjątkowo nieopłacalnym.
Według senatorów taki model nie pasuje do dzisiejszego rynku cyfrowych aktywów, zwłaszcza w sytuacji, gdy banki coraz częściej analizują:
- custody BTC,
- ekspozycję bilansową,
- usługi rozliczeniowe,
- inne działalności związane z aktywami cyfrowymi.
Senatorowie chcą nowego podejścia
List w tej sprawie podpisali senatorowie Cynthia Lummis, Dan Sullivan, Bill Hagerty, Bernie Moreno, Ted Budd i Jon Husted. Zwrócili się do Fed, FDIC oraz OCC z prośbą o przegląd standardów kapitałowych dla aktywów cyfrowych.
Politycy podkreślili, że regulatorzy niedawno zastosowali bardziej neutralne technologicznie podejście wobec tokenized securities, uznając, że kapitał powinien zależeć od bazowego aktywa. Ich zdaniem podobna logika powinna dotyczyć także innych klas aktywów cyfrowych.
Bitcoin wciąż w najwyższym koszyku ryzyka
W obecnym frameworku Bitcoin jest zasadniczo klasyfikowany wysoko ryzykownie, jeśli nie spełnia określonych zabezpieczeń. Z kolei tokenized traditional assets oraz niektóre stablecoins mogą korzystać z łagodniejszego traktowania kapitałowego.
To właśnie ten rozdźwięk wywołuje coraz większą debatę: czy BTC powinien być oceniany przez pryzmat rzeczywistego ryzyka rynkowego, płynności i operacyjnego, a nie automatycznie wrzucany do najbardziej obciążającej kategorii.
Presja na regulatorów rośnie
Nie tylko politycy uważają, że obecne zasady są zbyt restrykcyjne. Krytycy spoza sektora bankowego argumentują, że Bitcoin handluje na przejrzystych, globalnych rynkach, a jego ryzyka można oceniać przy użyciu istniejących narzędzi nadzorczych.
Wskazują też, że bazylejska waga 1250% była projektowana z myślą o bardziej nieprzejrzystych strukturach finansowych, a nie o aktywie takim jak Bitcoin. W ich ocenie amerykańskie władze powinny aktywnie uczestniczyć w przeglądzie tych zasad, zamiast bezrefleksyjnie przyjmować rozwiązania, które mogą hamować rozwój regulowanych usług BTC.
Co to może oznaczać dla rynku
Ewentualna zmiana podejścia do kapitału bankowego mogłaby mieć duże znaczenie dla adopcji instytucjonalnej. Jeśli bankom łatwiej byłoby oferować usługi związane z BTC, rynek mógłby zyskać na:
- większej dostępności usług powierniczych,
- szerszym wejściu tradycyjnych instytucji,
- lepszej infrastrukturze rozliczeniowej,
- rosnącej konkurencji w segmencie regulowanych produktów krypto.
Na razie to jednak przede wszystkim polityczna i regulacyjna batalia o to, czy Bitcoin ma być traktowany jak wyjątkowo ryzykowny wyjątek, czy jak aktywo, którego ryzyko można oceniać bardziej precyzyjnie i neutralnie.