Lazarus przesuwa 121,5 BTC. Co dalej?
Z adresu powiązanego z Lazarus Group przeniesiono 121,5 BTC. To nie wygląda na nowy atak, ale na kolejny etap ukrywania śladów.
Lazarus znów porusza bitcoinami
Z adresu przypisywanego Lazarus Group przeniesiono 121,5 BTC, czyli około 7,74 mln dolarów według wyceny z momentu transakcji. Środki trafiły do dwóch nieznanych portfeli, a sam ruch został wychwycony w analizie on-chain.
Na ten moment nie ma jednak dowodów, że doszło do nowego włamania. Wszystko wskazuje raczej na przesunięcie wcześniej pozyskanych środków albo kolejny etap ich ukrywania.
Dlaczego ten transfer zwraca uwagę
Sam przelew nie jest duży na tle rynku Bitcoina, ale w przypadku Lazarusa liczy się przede wszystkim schemat działania. Grupa od lat korzysta z podobnych technik:
- dzieli skradzione środki na wiele adresów,
- przerzuca je między blockchainami,
- wykorzystuje mixery do zacierania śladów,
- a na końcu często korzysta z pośredników OTC i innych kanałów wymiany na gotówkę.
To właśnie ten łańcuch operacji, a nie pojedynczy transfer, utrudnia śledczym ustalenie ostatecznego miejsca, do którego trafiają fundusze.
Co wiemy o skali działań północnokoreańskich grup
Dane z pierwszego półrocza 2026 roku pokazują, że ataki powiązane z Koreą Północną wciąż należą do najbardziej kosztownych w całym ekosystemie krypto. Według analiz, północnokoreańscy cyberprzestępcy mieli w tym okresie wyprowadzić około 643 mln dolarów w aktywach cyfrowych.
To stanowiło około 66% wszystkich strat w branży krypto odnotowanych w tym samym czasie. Co istotne, nie chodziło o masową liczbę drobnych ataków, lecz o kilka bardzo dużych incydentów. Największe z nich to:
- Drift Protocol – około 285 mln dolarów,
- KelpDAO – około 292 mln dolarów.
Te dwa przypadki odpowiadały za zdecydowaną większość półrocznych łupów przypisywanych grupom z Korei Północnej.
Bitcoin traci na wartości także podczas „prania”
Ważnym tłem dla całej historii jest też cena Bitcoina. W momencie opisywanego ruchu BTC kosztował około 64 tys. dolarów, czyli mniej więcej połowę szczytu z października 2025 roku.
To oznacza, że skradzione aktywa mogą tracić na wartości jeszcze zanim zostaną skutecznie wyprowadzone z blockchaina. Dla sprawców to dodatkowy problem, bo czas działa przeciwko nim: im dłużej trwa ukrywanie środków, tym bardziej zmienia się ich wartość rynkowa.
Śledzenie jest łatwiejsze niż identyfikacja
Blockchain daje analitykom przewagę, bo transakcje są publiczne. Problem polega na tym, że widoczność przepływu nie oznacza automatycznej identyfikacji właściciela. Gdy środki przechodzą przez wiele adresów, protokołów i pośredników, dojście do końcowego odbiorcy staje się dużo trudniejsze.
Właśnie dlatego każde kolejne przesunięcie środków powiązanych z Lazarusem ma znaczenie. Nie musi ono wpływać na cenę Bitcoina, ale pomaga odsłaniać kolejne odcinki infrastruktury używanej do prania kryptowalut.
Co jest najważniejsze teraz
W tej chwili kluczowe pozostaje jedno pytanie: dokąd trafią te 121,5 BTC dalej. Jeśli środki pójdą do miksersów, mostów cross-chain albo na adresy depozytowe giełd, analitycy dostaną kolejny fragment układanki.
Na razie wiadomo tylko, że Lazarus znów poruszył swoje zasoby, a skala i regularność takich operacji pokazują, że problem nie znika — nawet jeśli pojedyncza transakcja wygląda niepozornie.