MiCA zmienia układ sił w krypto
MiCA przyspiesza porządki w europejskim krypto. Firmy kupują konkurencję, a branża spiera się z regulatorami o stablecoiny, DeFi i perpetuals.
MiCA przyspiesza przebudowę rynku
Europejskie MiCA coraz wyraźniej wpływa na krajobraz branży krypto. Z jednej strony wymusza na firmach dostosowanie się do nowych zasad, z drugiej prowadzi do fali przejęć, połączeń i zmian modelu działania. Jednocześnie trwa spór o to, jak daleko regulacje powinny sięgać w obszarach takich jak stablecoiny, DeFi czy kontrakty perpetuals.
Branża dzieli się na trzy obozy
W najnowszej fali konsultacji dotyczących przeglądu MiCA swoje stanowiska przedstawiły m.in. Circle, Hyperliquid i Aave. Każdy z tych podmiotów skupia się na innym problemie, ale wspólny mianownik jest jeden: obecny kształt przepisów nie odpowiada w pełni realiom rynku.
Circle chce większej otwartości na stablecoiny
Circle, emitent USDC i EURC, uważa, że MiCA wciąż słabo radzi sobie z obsługą największych stablecoinów na świecie. Z 25 największych stablecoinów pod względem kapitalizacji jedynie trzy są dziś objęte unijnymi ramami MiCA: USDC, USDG i EURC.
Firma postuluje m.in. model multi-emisji, w którym ten sam token mógłby być emitowany zarówno przez podmiot z UE, jak i przez podmiot spoza Unii. Circle chce też odejścia od sztywnego wymogu trzymania 30%, a w przypadku znaczących stablecoinów nawet 60% rezerw w depozytach bankowych, na rzecz bardziej elastycznej zasady płynności.
W dłuższej perspektywie spółka opowiada się także za systemem równoważności z wybranymi jurysdykcjami spoza UE. Taki mechanizm pozwalałby emitentom już nadzorowanym poza Europą działać na rynku unijnym przez lokalny, licencjonowany podmiot, zamiast być z niego wykluczanym.
Hyperliquid chce traktowania perpetuals jak instrumentów finansowych
W przypadku Hyperliquid spór dotyczy kontraktów perpetuals. Związany z projektem Hyperliquid Policy Center uważa, że tego typu instrumenty powinny podlegać MiFID II, a nie MiCA. Jego zdaniem o klasyfikacji powinien decydować ekonomiczny charakter produktu, a nie to, na jakiej infrastrukturze działa.
Organizacja odrzuca też automatyczne zrównywanie perpetuals z CFD i podkreśla zalety transparentności, jaką daje handel on-chain. W tej logice nie chodzi o tworzenie nowej kategorii regulacyjnej, lecz o doprecyzowanie istniejących zasad w ramach już obowiązującego prawa finansowego.
Aave ostrzega przed zbyt mocnym naciskiem na DeFi
Najmocniej przeciwko zaostrzeniu kursu wobec DeFi występuje Aave. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego rekomenduje większą kontrolę nad pożyczaniem i udzielaniem finansowania w aktywach cyfrowych, w tym nad częścią usług DeFi. Krytycznie ocenia to Stani Kulechov, założyciel Aave.
Jego sprzeciw dotyczy zwłaszcza pomysłów ograniczania zysków na stablecoinach oraz utrudniania dostępu do protokołów DeFi przez dostawców usług krypto. W jego ocenie przekazanie regulatorom prawa do wskazywania, które protokoły mogą działać w Europie, grozi powstaniem zamkniętych rynków i osłabieniem płynności całego ekosystemu.
MiCA już teraz zmienia strukturę firm
Równolegle do sporów regulacyjnych MiCA przyspiesza konsolidację rynku. W Polsce i w całej Europie pojawiają się przejęcia spółek, przejmowanie baz klientów oraz zmiany profilu działalności.
Przykładem jest Coinhouse, które przejęło Tilvest, firmę zajmującą się zarządzaniem portfelami krypto dla klientów doradców majątkowych. Z kolei Alphacap Digital Assets przejął bazę klientów Mon Livret C. Tego typu transakcje pokazują, że na rynku liczy się nie tylko zakup całej spółki, ale także samych aktywów, technologii czy relacji z klientami.
Zdaniem Julie Bader z kancelarii De Gaulle Fleurance, koniec okresu przejściowego MiCA z 1 lipca był naturalnym punktem zwrotnym. Firmy, które nie chciały lub nie mogły uzyskać pełnego zezwolenia, zaczęły szukać innych dróg pozostania w branży albo stały się atrakcyjnym celem przejęć.
Zgodność regulacyjna staje się aktywem
Nowe realia pokazują, że w krypto compliance przestał być dodatkiem, a stał się elementem wartości firmy. Przy przejęciach analizowane są nie tylko finanse i technologia, ale też procedury anty-money laundering, kontrola wewnętrzna, umowy z klientami i materiały marketingowe.
To ważne, bo brak zgodności może oznaczać ryzyko sankcji dla nabywcy. Dlatego przy wycenie spółki liczą się dziś nie tylko jej przychody, ale również jakość procesów, przygotowanie prawne i gotowość do działania w nowym otoczeniu regulacyjnym.
Jednocześnie nie oznacza to, że większe podmioty zawsze wygrywają z mniejszymi. Przetrwać mogą także firmy, które od początku postawiły na kompetencje w obszarze prawa, zgodności i finansów. Przykładem jest GOin, która — mimo start-upowego charakteru — zbudowała pozycję jednego z pierwszych podmiotów z odpowiednimi zezwoleniami w Polsce.
DeFi i tradycyjna finansjera coraz bliżej siebie
MiCA nie zatrzymuje też szerszego procesu łączenia świata krypto z tradycyjnymi finansami. Coraz częściej mówi się o stopniowej instytucjonalizacji usług związanych z DeFi. W praktyce oznacza to, że część produktów może trafiać do oferty podmiotów regulowanych, choć w bardziej kontrolowanej formie.
Dobrym przykładem jest staking, który już pojawia się w ofercie niektórych instytucji finansowych. Z kolei actions tokenisées — tokenizowane akcje — korzystają z europejskiego pilota regulacyjnego, pozwalającego wybranym infrastrukturą eksperymentować z emisją i rozliczaniem instrumentów finansowych na blockchainie.
Rynek dopiero wchodzi w nową fazę
Wnioski płynące z obecnej fali zmian są dość jasne: MiCA nie kończy dyskusji o regulacji krypto, lecz ją rozpoczyna na nowym poziomie. Stablecoiny, DeFi, lending i perpetuals pozostają obszarami sporu, a firmy muszą coraz szybciej decydować, czy chcą działać jako podmioty licencjonowane, dostawcy technologii, czy może cel przejęcia.
Jedno wydaje się pewne: w europejskim krypto regulacja stała się przepustką do rynku, a nie tylko obowiązkiem do odhaczenia.